Archiwum 20 czerwca 2016


cze 20 2016 20 czerwca

Serio??? 30 lat, powinam mieć już wszystko czego się po sobie spodziewałam mając 15lat, dom, męża, dzieci, dobrą pracę... Mam 30 lat i jedyne co mam to dwoje wspaniałych diabłów. 11letnią hrabinę, fochatą, wiecznie obrażoną że cokolwiek trzeba zrobić, połączenie dziecka z nastolatką( sama chyba się jeszcze nie odnalazła w swoim wieku) i diablika 7 latka. Czasem wręcz bym powiedziała że to jak diabeł tasmański potworek na wyginięciu. Mąż? Był....jakiś czas temu, Już dobre parę lat nie jesteśmy razem. Był jaki był, sprawy roztrząsać nie będę. Było minęło. Teraz też niewiele się dziećmi zajmuje, czasem do nich zadzwoni...zazwyczaj po piwku. Miłośc kupuje portwelem, może raczej jego zawartością. Ja? sama nie jestem, Pojawił się z nikąd..."T'". I powinno być pięknie i kolorowo, miodzio...rodzina patchworkowa. A chuj, za przeproszeniem!!!

Pracuję w Żabce, aspiracje były większe. Szlag trafił aspiracje. Mieszkam z Dziećmi w mieszkaniu , nad dziadkiem. Mój "T" 6dni w tygodniu na delegacji. Na weekendy zjeżdża do "domu' jeśli można to tak nazwać , gdzyż sam wynajmuje mieszkanie którego używa tylko 2 dni w tygodniu. Niestety ani ja do niego nie mogę się wprowadzić, ani on do mnie. Zawsze jest pod górkę. Mieszkanie u mnie odpada z racji dziadka( facet na serio jest upierdliwy, męczący, osaczający człowieka, dyktator i niestety mój "T" mu nie odpowiada...tak jak szagier mój tata, każdy mężczyzna w koło jest wg niego fuj, fe, leń, ) mieszkanie u " T odpada, nie będę dowoziła dzieci do szkoły 12km bo nie mam jak, a kolejna zmiana szkoły nie wchodzi w rachubę. Mają doś pogmatwane życie żeby im je utrudniać. Więc tak tkwimy każdy w swoich czterech ścianach.

Marzenia są, ale co po marzeniach jeśli finanse nie pozwalaja na spełnianie marzeń. Gdyby udało się zamieszkać razem to było by zupełnie inaczej. Wspólny dochód , jeden rachunek. i może dałoby się marzenia spełniać. Puki co niedomówienia i rozłożone ręce. Myśl co dalej, co dalej.

niekolorowe : :